3 grudnia 2013




Czeszki kupione. Początek grudnia obfituje w same poważne wydarzenia. Sobota. Pierwszy dzień pracy, po prawie rocznej przerwie! Myślę pozytywnie. Majuszka będzie z Poślubionym. Cieszę się. Chociaż dzisiaj uroniłam parę łez, na myśl, że jak to Majuszka, moja mała Majuszka będzie tylko godzin beze mne? Stracę tyle uśmiechów, tyle okazji do przytulenia? Na szczęście, póki co grudzień to tylko soboty. Niestety całe soboty od 8.30 do 19. Od stycznia do maja dwa dni w tych samych godzinach. A później zobaczymy. Nie chcę myśleć o minusach. Dlatego skupiam się tylko na tym co pozytywnego może przynieść ta zmiana. Swoją pracę bardzo lubię więc jest mi troszkę łatwiej. W tym momencie najgorszy jest dla mnie fakt, iż będę musiała Majuszkę zostawić z kimś obcym. Poszukiwania niani mało owoce. Ale tutaj też będzie dobrze. No bo dobrze przecież musi być. Trudny moment. Z jednej strony radość, z drugiej wielki smutek. 

Nie mniej jednak jestem podekscytowana tą sobotą. To, że Poślubiony da sobie  doskonale radę nie wątpię, gorzej ze mną. Ciekawa jestem ile smsów wyślę i ile rozmów wykonam. ;)

Ps Proszę dodajcie mi otuchy i napiszcie jak to u Was było. :) 

Pozdrawiam,
Katjuszka


28 komentarzy :

  1. Ja też ciągle rozmyślam o powrocie do pracy, czy dam radę zostawić synka pod opieką niani lub wysłać go do prywatnego przedszkola? tak się boję tej rozłąki, a z drugiej strony tęsknię za pracą. Już chyba zawsze będziemy myśleć przede wszystkim o dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zazdroszczę... Ja sama na tę myśl truchleję, a czas przecież nie stanie w miejscu i ta data szybko się przybliża... Niestety tatuś nie będzie mógł być z Małą, moi rodzice też nie, rodzice tatusia 200 km od nas, żłobek nie przewidział tylu miejsc, a opcja niani mnie przeraża... Chyba jednak ja będę najlepszą opiekunką na pierwsze lata życia mojej Kruszyny :) Zwłaszcza, że praca 80 km ode mnie i to 8 godzin pn-pt... Chyba bym nie przeżyła takiej rozłąki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zostaje z synkiem na rok, a potem spróbujemy pracy zdalnej.
    Pozdrawiam, Agata

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja do pracy wrocilam tydzien po porodzie ;) I jakos dalysmy rade :) na pewno duzo ci da ta odmiana. I nie miej wyrzutow sumienia Majuszka na pewno nie bedzie ci miala tego za zle :)) a jesli chodzi o nianie...to ja jak zaczelam poszukiwania po prostu napisalam smsa do wszystkich znajomych...i znalazla sie idealna niania z polecenia wiec wiedzialam ze moj maluch zostaje w dobrych i co wazne sprawdzonych rekach :))
    Pozdrawiamy z Lodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tygodniu? "Gratulacje"...

      Usuń
    2. Można dziecko zostawić po tygodniu niani czy teściowej. Tylko czy to ma sens? Takie maleństwo potrzebuje mamy. I to z nią ma nawiązać najbliższą, najmocniejszą więź a nie z nianią... Takie jest moje zdanie. Praca nie jest ważniejsza. Jak będziemy kiedyś umierać nie będzie się liczyło gdzie pracowałyśmy i ile kasy miałyśmy. Uważam że chociaż te 6 miesięcy warto być stale z dzieckiem. Każdy ma swoją wizję i zdanie. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Ja Ci otuche nie dodam, bo sama się boję kwietnia i póki co robię wszystko, żeby spelnić swoje marzenia (teraz spotęgowane) i pracować w domu/ewentualnie bez ograniczeń godzinowych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pewna, że dasz radę. Chyba każda mam to przechodzi. Ja też rok temu. Po jakimś czasie sama zobaczysz, że powrót do pracy, to nie tylko obowiązki, ale także powrót po troszkę do siebie samej. I choć jest to mała trauma dla mam, to warto. Trzymam kciuki, żebyś jak najszybciej dostrzegła plusy i nabrała nowych sił do zabaw z córcią.

    OdpowiedzUsuń
  7. samej w sobie tej otuchy trzeba znaleźć. nie rozumiem komentarzy- Maja nie będzie ci miała za złe; bo co-nie zauważy? skąd wiesz Malwina. Każdy może wypowiadać się jedynie o sobie. Kasi życzę pięknego "pierwszego" dnia w pracy, i nikt poza Tobą samą nie zna odpowiedzi. Uśmiechy dla obu Pań.Joanna

    OdpowiedzUsuń
  8. powodzenia, bedzie dobrze :)
    duzo sil!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiadomo, że będzie inaczej niż do tej pory bo przecież byłaś z Mają teraz cały czas i ominie (jak to napisałaś) Cię sporo pięknych chwil, ale nie można myśleć tylko pesymistycznie. Poszukaj plusów tej sytuacji. Ja na szczęście pracuję, ale w domu i mogłam troszkę dostosować czas pracy do mojego synka, więc rozstania nie wchodziły w rachubę. Też trudno by mi było rozstać się z moim maluszkiem, a wiadomo, że zostawianie dziecka z inną, nieznaną osobą jest ryzykowne bo z mojego, nianowego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że jaka by nie była ciepła i życzliwa niania to mimo wszystko to obca osoba i nie ma tyle cierpliwości i wyrozumiałości dla dziecka co jego mama. No ale cóż ma począć matka pracująca? :) Życzę udanych łowów odpowiedniej niani.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. Co to na zdjeciu po lewej?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to jarmilki :-)

      Usuń
    2. Jarmilki - Czeszki - Tenisówki :-)

      Aga

      Usuń
  11. Będzie dobrze. To tylko jeden dzień w tygodniu, trochę dla balansu, trochę dla inności... Zobaczysz z jaką radością będziecie się witać po każdym takim dniu :) Wróciłam do pracy tak jak większość Holenderek, po trzech miesiącach, na cztery pełne dni i faktycznie to było trudne na początku, macierzyński w NL jest wg mnie za krótki. Trzymam kciuki i powodzenia na obronie też! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O teraz dopiero widzę, że to już po! Gratulacje! :)

      Usuń
  12. Sama boję się powrotu do pracy ale wierze, że będzie wszystko dobrze:-)
    U Ciebie na pewno też się wszystko ułoży a i powroty będą jeszcze radosniejsze do domu :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli poślubiony spędza z Majuszką trochę czasu to na pewno poradzi sobie. To tylko kilka godzin. Może się pojawić lęk separacyjny, ale Majuszka chyba jeszcze na niego za mała :) Na początku będzie ciężko, ale to dla Ciebie też będzie chwila ulgi. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Katjuszko!

    Piszę z perspektywy Mojej Siostry (Mamy 11 miesięcznej Zosi), która wróciła do pracy kiedy Zośka miała 5 mscy, od tej pory, Mała jest przez 7-8h dziennie z mega fajną Nianią. Myślę, że przez kontakt z nową twarzą i jej rodziną (i psem :P) (Niania zajmuje się Zosią w swoim domu) Zosia jest odważniejsza, nie boi się obcych, pozytywnie reaguje na nowe osoby!

    Nie wiem- może to jej charakter, ale myślę, że inaczej by było gdyby Zosia została z Mamą w domu i tylko sporadyczne wizyty Rodziny i znajomych przyzwyczająłyby ją do nowych osób w otoczeniu!

    Tak więc Twoja decyzja jest jak najbardziej PRAWIDŁOWA i na pewno nie zrobisz Małej krzywdy (wręcz przeciwnie).

    -- bo są i takie przypadki gdzie Mama jest z Dzieckiem 24h (Tata też gdzieś tam jest przez kilka godzin) i później ciężko jest się wyrwać nawet do toalety ....( lub na babskie spotkanie bez dziecka ... a i takie jest potrzebne!)

    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jest to kwestia charakteru. Słyszałam o różnych sytuacjach, ale mogę napisać w swoim przypadku :).
      Jeśli chodzi o mnie to też bardzo stresowałam się na chociażby krótką "rozłąkę" z moim dzieckiem. Zdecydowałam się jednak spróbować wrócić do pracy. Znalazłam sympatyczną nianię i byłam troszkę spokojniejsza, ale później zauważyłam i nie tylko ja, że moja mała zaczęła być rozdrażniona i trochę zamknięta w sobie. NIby nic wielkiego, ale wydaje mi się, że bardzo to przeżywała na swój sposób... Niestety po zastanowieniu się i rozmowie z mężem postanowiłam przerwać pracę dla dobra dziecka. Na szczęście wyszło to wszystkim na dobre bo mimo, że na początku mała była strachliwa, miała trudności z zaśnięciem to później wszystko wróciło do normy. Czasem trzeba poświęcić karierę dla dziecka. Wydaje mi się, że jeśli już ktoś decyduje się na powrót do pracy to trzeba uważnie obserwować dziecko bo takie maleństwo nie powie co jest nie tak, tylko przeżywa wszystko na swój sposób, niekoniecznie rzucający się w oczy otoczeniu. Ja na szczęscie wyczułam to w odpowiednim czasie :). Moja sytuacja nie jest regułą i wiem, że co człowiek to inny przypadek, ale słyszałam też od moich znajomych o podobnych sytuacjach i wiem, że nie jestem wyjątkiem. Mam nadzieję, że u Was wszystko się jakoś samo wyklaruje i będzie dobrze.

      Pozdrawiam,
      Aga

      Usuń
    2. Zgadzam się, każde dziecko inne. U mojej koleżanki mała przeszła depresję dosłownie jak koleżanka wróciła do pracy... Chyba warto poświęcić dziecku trochę więcej czasu. To już nigdy nie wróci... A to co dziecko przeżywa zostaje mu na zawsze.

      Usuń
    3. Myślę, że mamy pracujące też mogą dziecku dać wiele. Kariera karierą. Żyjemy w takich czasach, że nie każdy może pozwolić sobie na to, aby nie pracować i móc zostać w domu.

      Usuń
  15. A nie mialas mozliwosci skorzystac z rocznego urlopu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że miałam. Jednak wiem, że bardzo mnie potrzebują. :)

      Usuń
  16. Gratuluję mgr. na 5! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zostawiłam dziecko z obcą osobą i cały czas łapałam za telefon ale po chwili odkładałam wmawiając sobie, że jeśli będzie coś nie tak ona na pewno do mnie zadzwoni. Mała pokochała ją całym serduchem i płakaliśmy wszyscy jak trzeba było się żegnać. Za rok jak mama wróci do pracy na pewno zajmie się naszą mała pociechą.
    Będzie dobrze, głowa do góry:)))

    OdpowiedzUsuń