13 października 2014

Czas dla malucha / 1

Lubię spędzać czas z Mają. Lubię wymyślać zabawy i razem z nią się bawić. Lubię widzieć jej uśmiech, kiedy mój pomysł jej się spodoba. Pomyślałam, żeby pokazać Wam co robimy, kiedy jesteśmy w domu. 

Jesień coraz częściej zatrzymuje nas w czterech ścianach. Daje jednak wiele skarbów. Tak jak na przykład kasztany, których dzięki spacerom Mai z Tatą uzbierał się prawie cały koszyk. Postanowiłam więc je wykorzystać. W zeszły, tygodniu chorowałyśmy, a kasztany umiliły nam czas choroby. Maja i ja jesteśmy już zdrowe, ale kasztanami wciąż mamy zamiar się bawić. 

Majuszka uwielbia opróżniać wszystkie kosze, koszyki, pudełka, woreczki. Zabawa z kasztanami to idealna opcja dla niej. Nie wymagająca dużego wysiłku z mojej strony, ani dodatkowych kosztów. Każda z nas znajdzie jakiś pojemnik do którego można wrzucać jesienne skarby. Warto wybrać pojemniki z różnych tworzyw. Wtedy wrzucane przedmioty będą wydawały różne dźwięki. Wcale się nie dziwię, że Maja najczęściej kasztanami zapełniała puszkę. 

 
Wrzucanie kasztanów do puszki kiedyś się nudzi. A jeszcze tyle czasu do kolacji i bajki na dobranoc. Wrzucamy więc wszystkie kasztany do koszyka i wyciągając po jednym układamy długiego węża. Od drzwi do ściany. Od szafy do szafy. Zdziwiłam się, że Mai tak to się spodobało. Najpierw układała sama, później wolała podawać kasztany, żebym to ja układała. A kiedy i to się znudziło, wykradała kasztany z układanki i wrzucała z powrotem do koszyka. Układać można nie tylko węża. Układałyśmy koło, kwiatki, trójkąty i uśmiechy. 


Sprzątanie to też dobry pomysł na deszczowe jesienne popołudnie w domu. A sprzątanie kasztanów to nie obowiązek a przyjemność. Zawody kto szybciej pozbiera wszystkie i kto wrzuci ostatniego. Nagrodą całus i przytulenie. Kiedy już posprzątane i każdy kasztan w koszyku ogromną radością jest ich wysypanie i ponowne sprzątanie. W naszym przypadku można tak bez końca. 


Jak kasztany to i ludziki. Nie mogłam o nich nie napisać. My w tym roku z tym na bakier. Mam nadzieję, że wkrótce to nadrobimy. Jeśli nie, cóż. Za rok też będzie jesień, a jak jesień to i kasztany.

Przy zabawie z kasztanami nie mogę ani na chwili zostawić Majuszki samej. Uwielbia wkładać je do buzi, a kiedy mówię, że kasztany nie są do jedzenia  wkłada je jeszcze chętniej.  

Pozdrawiam
Kasia




22 komentarze :

  1. dobry pomysł :) ja trenuję z gniewkiem chwyt pęsetowy na orzeszkach laskowych, ale one są dość małe i muszą pilnować, żeby nie połknął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ćwiczyliśmy na zielonym groszku : )

      Usuń
  2. Świetne pomysły! muszę zainteresować mojego gagatka ;) Tak jak Majuszka kasztany uważa za fajną przekąskę ;) akurat na raz do buzi :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne :) idziemy szukać kasztanów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać jak się bawiliście. :-)

      Usuń
  4. Kasztany i u nas są hitem :)
    Czego to Lili nie wymyśliła z nimi :) Oczywiście najbardziej na topie było przekładanie z pudełka do pudełka.
    Niestety Lil tak jak Majuszka od samego początku brała je do buzi. Teraz jak już nie są takie ładne i świeżutkie to je wyrzuciliśmy.
    Próbowałam ją oduczyć, ale nic z tego :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zawsze jesienią noszę kieszenie pełne kasztanów. Poza tym koleżanka, która interesuje się przepływamy energii, mówi, że kasztany mają pozytywną energię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Szybko wyzdrowiałyśmy. Może to dzięki nim. : )

      Usuń
  6. Super inspiracja ..a nam się kasztany .. kurzą we wiaderku
    dzięki za podpowiedź..pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainspirowałam. : )

      Usuń
  7. bardzo fajny pomysł na kasztany. My ostatnio wprawdzie szalejemy w podobny sposób z klockami, ale jak tylko będziemy na spacerze to i kasztany nazbieramy;) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zabawa super, ale u nas chyba dopiero za rok. Mańka jest na etapie "dziecko demolka" najlepiej jest rozrzucać i niszczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem uzalezniona od zbierania kasztanow. Jak widze, ze leza to MUSZE podniesc. Wszystkie. Bez wzgledu na to ile ich jest :D w tym roku pakuje do koszyka w wozku (kilka wrzucilam pod materacyk gondoli). W przyszlym roku bede miala niezlego pomocnika do zbierania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to mam. Jak widzę muszę podnieść. :-)

      Usuń
  10. Moja ma 6 miesięcy i najlepiej lubi oglądać.. bajki na smartfonie.Myślę że jej niedługo minie...
    Mama Olgi
    P.S Majuszka jest super:))))

    OdpowiedzUsuń