1 kwietnia 2015

Do brzucha malucha / 8


Systematyczność to moja pięta achillesowa. Idealny dowód na to, to wpisy z cyklu Do brzucha malucha. Nie będę obiecywać poprawy. Jednak postaram się popracować nad częstotliwością tych wpisów. Problemy z publikacją nie wynikają tylko z mojego lenistwa, chociaż zrzucam na nie 80% winy. Pozostałe 10% to częstsze posiłki Mai w żłobku, a kolejne 10% to fakt, że Maja nie lubi czekać na jedzenie i zrobienie zdjęcia nienaruszonej potrawie to nie lada wyzwanie. Czasami jednak się udaje, a poczynione zdjęcia skrupulatnie zapisuję w folderze 'DBM'

Tak jak wspomniałam wyżej, większość posiłków Maja je w żłobku. Poprzedni schemat wpisów traci więc sens. Chodzi mi głównie o dzielenie się z Wami jadłospisem Mai. Myślałam. Myślałam. Wymyśliłam! Każdy wpis będzie inny. Obiady, kolacje, śniadania, smakołyki, desery, zastawa. Mam nadzieję, że coś takiego się Wam spodoba i tak jak poprzednio będziecie z tych wpisów czerpać inspiracje. Dzisiaj zapraszam na cztery pomysły na obiad.

Cykl do brzucha malucha to posiłki nie tylko dla dzieci. Mój permanentny brak czasu, chęć robienia tysiąc rzeczy na minutę często zmusza mnie do ograniczonego przebywania w kuchni. Już dawno zrezygnowałam z gotowania podwójnych posiłków. Dla Mai i dla nas - rodziców. Nie ukrywam, wszystko co przyrządzam Mai, przyrządzam tak, aby mi smakowały. Chyba jestem egoistką. Chociaż taniec Mai kiedy kładę jej talerz z obiadem świadczy chyba o tym, że mamy podobny gust smakowy. Komponując obiady staram się, aby składały się z co najmniej dwóch, a najlepiej z trzech elementów. Mięso. Warzywa i jak mówi Poślubiony dodatek skrobiowy najczęściej w postaci różnego rodzaju kasz, ryżu bądź makaronu. Nuda tylko w niedzielę. Kurczak plus ziemniaki. 




Koperkowa potrawka z kurczaka powstała właśnie z pozostałości niedzielnego obiadu. Pokrojoną pierś wrzucam do garnka z odrobiną oliwy, podsmażam a następnie dodaję wody. Po 15 minutach wrzucam koperek. Dodałabym jeszcze startej marchewki, ale niestety nie miałam. Po następnych 15 minutach dodaję jogurt naturalny. Przyprawiam pieprzem i odrobiną soli. W między czasie gotuję kaszę pęczak. 


Obiad na leniwe dni. Nie chce mi się iść na zakupy. Nie chce mi się siedzieć w kuchni. Nie chce mi się nic. Zapomniałam wyciągnąć cokolwiek zamrożonego. Gotuję jajko, warzywa i ryż. Obiad gotowy. Dziecko najedzone. Dziecko szczęśliwe. 



Do naczynia żaroodpornego przekładam łososia, przyprawiam mieszanką ziół, zmielonymi suszonymi pomidorami, skrapiam sokiem z cytryny. Piekę w piekarniku ok. 15 minut. Do rondelka z niewielką ilością oliwy z oliwek wrzucam pokrojone warzywa. To sposób na wydobycie wszystkich smaków z warzyw. Pachnie obłędnie. Po 5 minutach dolewam wody i gotuję kilkanaście minut. W tym samym czasie w innym garnku gotuje się makaron. 



Schab przygotowuję tak samo jak łososia. Gotuję groszek, kalafior i jedną całą marchewkę. W innym garnku gotuje się ryż. Kalafior i groszek przekładam na talerzyk. Marchewkę ścieram na grubych oczkach i mieszam z ryżem formując kuleczki.

Przygotowanie tych posiłków nie zajmie Wam więcej niż pół godziny. Do sprzątania też niewiele. Zawsze szukam takich przepisów. Może i Wam przydadzą się nasze.


Pozdrawiam
Katjuszka



29 komentarzy :

  1. Skad talerz nr 2?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wypróbuje wszystko! Czy łososia poieczesz w naczyniu pod przykryciem? Czy poi dodaniu jogurtu nat. do sosu trzeba jeszcze go zagotowac? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak piekę w naczyniu pod przykryciem, żeby się nie wysuszył i był soczysty. Ja po dodaniu jogurtu nie zagotowuję, ale przed dodaniem mieszkam go w szklance z odrobiną ciepłej potrawki.

      Usuń
  3. Super! Więcej więcej i więcej takich wpisów! :) to są pomysły na szybki obiad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym, żeby takie wpisy pojawiały się częściej. :)

      Usuń
  4. Maja naprawdę zjada wszystko bez marudzenia ? Ja nie wiem jak bym się starała to i tak to co najzdrowsze zostaje na talerzu. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę zjada. Często do ostatniego elementu, żeby odnieść talerz. Zaczyna jeść pięknie przy stole, ale po paru minutach biega od kanapy do talerza, aż nie zje całego obiadu. : )

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że kluczem do sukcesu, żeby dzieci wszystko zjadały jest po pierwsze nie zmuszać, po drugie nie podawać nic pomiędzy 5 głównymi posiłkami, do picia dawać wodę, a sok np. do podwieczorku w ramach posiłku. Zauważyłam, że jak są u nas jakieś "rozwalone jedzeniowo" dni, to Mat zaczyna wybrzydzać, a jak pilnuję stałych pór posiłków, to zawsze wszystko zjada. Pewnie nie u wszystkich dzieci tak jest, ale u nas akurat taki system się sprawdza...i też po chwili nudzi mu się jedzenie przy stole i potem dobiega.

      Usuń
    3. Dokładnie. U nas też nie ma podjadania, do picia woda a sok jako deser :)

      Usuń
    4. Do picia podaję raczej wodę. Niestety faktycznie często ulegam ich zachciankom i daje coś pomiędzy posiłkami a wynik tego taki że jedzą to co chcą a nie to co powinny. Dzięki dziewczyny spróbuję to zmienić i pomysły na obiadki na pewno się przydadzą.

      Usuń
    5. Daj znać jak zmiany. :)

      Usuń
  5. Niby proste,a tak trudno wpaść na takie pomysły... :) i ja i Oluśka skorzystamy z nich na pewno :) pozdrawiam An

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie-niby proste, znane dania (składniki) a taka uczta wychodzi :) pyyyyyyyyycha

    ps. w jakim programie robisz te strzałki z napisami?

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy pomysł z tymi kuleczkami z ryżu. Na pewno skorzystam, bo wszystko co kulkowe pierwsze znika z talerza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas z kulkami to samo! :)

      Usuń
    2. a czy Poślubiony też dostaje te kuleczki? :)

      Usuń
  8. Bardzo fajne pomysły - proszę o więcej :))

    http://www.julinkowo.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubie Twoj blog, czytam Cie od dawna, ale nigdy nie komentuje. Ten cykl,DBM, jest swietnym pomyslem.
    Ja mam malutkiego synka, ktoremu juz trzeba rozszerzac diete, ale gotowanie dla mnie to czarna magia, takze chlone Twoje przepisy.
    Poprosze o wiecej takich wpisow jedzonkowych i jesli to mozliwe, troche bardziej szczegolowych (proporcje, czas gotowania itp.).
    Pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podanie szczegółowych informacji na temat proporcji czy czasu gotowania jest trudne bo wszystko robię na oko. A gotowanie dla dzieci to nic trudnego! Też byłam tym przerażona, ale szybko oswoiłam temat. :)

      Usuń
  10. U nas też obiad najlepszy.... i to mlaskanie i okrzyki mniamimniami :) bezcenne, szczególnie przy łososiu!!!! Ja się ostatnio zastanawiałam (bo na Tekli talerzu podobnie jak u was), czy aby nie za prosto, za nudno itd., ale widzę że nie! Dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też mam czasem takie myśli czy to aby nie za prosto i nie za nudno. Jednak posiłki zjadane są ze smakiem, a to chyba dobry znak. Łososia Maja też uwielbia! :)

      Usuń
    2. No otóż to! Mlaskanie i pusty talerz prawdę ci powiedzą! :) Pozdrowiania!!!!!!!

      Usuń
  11. Na kuleczki z ryżu sama mam ochotę :)
    A z tymi posiłkami to różnie bywa. T często marudzi, podjada... Ale jak przychodzi "skok wzrostu" to potrafi na kolacje zjeść miskę zupy, łososia i popić wszystko sokiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy jest gdzies opcja aby zobaczyc wszystkie posty z serii DBM? chyba kiedyś mozna było wybrać z menu na gorze?

    OdpowiedzUsuń