1 grudnia 2013

Doskonale pamiętam zeszłoroczne pierniczenie. Parocentymetrowa Majuszuka w brzuchu i Poślubiony, który zabraniał próbować surowego ciasta. Wtedy tak bardzo chciałam, żeby było już za rok. A ten rok bardzo szybko minął. Od tygodnia planowaliśmy, że dzisiaj pierwszy etap pierniczenia. Próbowałam surowe ciasto bez gróźb Poślubionego. Majuszka nie garnęła się do roboty. Przespała całą produkcję, żeby obudzić się na sam koniec. Dobra zabawa jednak ją nie ominęła. Tańce przy świątecznych piosenkach. Ile śmiechu! Za tydzień dekorowanie. Pierwszy raz tak bardzo czekam na Święta. A Wy kiedy będziecie pierniczyć? :)


Pozdrawiam,
Katjuszka

29 listopada 2013

Majuszkowe miny. W ramach SAMOSIOWEGO PROJEKTU. Miny z całego życia, tak troszkę niezgodnie z tematem. Ale skoro to nasz ostatni tydzień w tej grupie, zrobię coś inaczej. Od poniedziałku Majuszka wskakuje na wyższy level. Grupa wiekowa 6-12 miesięcy! 


Dokładnie pamiętam, kiedy, w jakich okolicznościach, o jakiej porze dnia były te wszystkie minki. Maja leżąca na czerwonym kocu, pierwszy raz w sukience, przed wizytą wujka P., Maja w kociej czapce - jeden z pierwszych jesiennych spacerów. Maja przykryta kocykiem - kangurowanie na Poślubionym, zaraz po powrocie ze Szpitala. Maja ziewająca - drugi dzień życia. Maja z językiem - odwiedziny Babci Ewy. Maja trąca oczy - pierwszy miesiąc. I tak dalej i tak dalej. Moja najpiękniejsza mozaika. 

Pozdrawiam,
Katjuszka




Za to lubię Warszawę. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Kulturalne popołudnie. W doskonałym towarzystwie. Zawsze po spotkaniu z Wami mam pełno energii. Jak to się dzieje? 



PS Wiecie gdzie byłyśmy? ;)

Pozdrawiam,
Katjuszka


28 listopada 2013

Dzisiaj będzie o wczorajszych Majuszkowych pierwszych razach. Pobudka 6.00. Zabawy w łóżku. Kuchnia. Majuszko! Twój pierwszy śnieg! Co za niespodzianka na półurodziny! Był długi spacer no i zdjęcia bo udokumentować ten dzień koniecznie trzeba. Ręce mi zamarzały, ale są! Pierwszy śniegowy spacer już się nigdy nie powtórzy. :) 


Były wczoraj też moje pierwsze łzy rozpaczy. Z bezsilności bo już nie wiedziałam co mam robić, żeby Dziewuszka ma zasnęła. Zasnęła! A ja swoje emocje rozładowałam gotując spaghetti bolognese. Po 17 wrócił Poślubiony. Z pierwszym bukietem tylko i wyłącznie dla Majuszki. Mimo starań Majuszka dorwała się do bukietu. Zdjęcie też musiało być! 



Było też odśpiewane pierwsze sto lat na cztery różne sposoby. Po śląsku, góralsku, angielsku i w oryginalnej wersji. A na deser pierwsze śliwki. I wysyp na buzi z tychże śliwek! Śliwki pierwsze i ostatnie. 

A my mamy dzisiaj w planach mają swoje pierwsze grzane wino tej jesieni. Majuszko, mam nadzieję, że wcześnie pójdziesz spać. 

Pozdrawiam,
Katjuszka



27 listopada 2013


O matko! Od godziny 10.20 mamy już półroczną córkę! Kiedy? Kiedy ten czas minął? To już tak zawsze będzie? Cudowne, ale czasami trudne i łzawe sześć miesięcy. Nie zamieniłabym na nic innego. Majusza z okazji swoich półurodzin dała mamie w kość. PMS w tak wczesnym wieku? No cóż. Uwielbiam ją! Całą! Jej uśmiechy i jej płacz. Taki babski! ;)
Natura zrobiła niespodziankę. Kilka pierwszych razów Majuszka dzisiaj zaliczyła, ale o tym jutro! Ciekawi? :) 


Pozdrawiam,
Katjuszka







26 listopada 2013

Majuszka! Dzisiaj trzeba założyć sukienkę. Mamy bardzo ważnych Gości. Dziewuszki ze Śląska przyjeżdżają. Nie myliłam się, było doskonale. Pielęgniarki ulubione nas odwiedziły. Z czasów studiów. Nawet przez pewien czas jeden pokój dzieliłyśmy i kłóciłyśmy się o łazienkę. Po, no właśnie nawet nie wiem ile minęło. Z Panią, bo już nie panną D. widziałam się na początku ciąży, ale tak w komplecie razem z Panią P., której syn ma już prawie trzy lata? Chyba na ostatnim egzaminie. Niesamowite. Jesteśmy takie same, a każda ma już swoją rodzinę. Każdej losy inaczej się ułożyły. Każda z nas ma tyle cudownych wspomnień, ale i też gorszych chwil. Czasu zabrakło. Czuję niedosyt. Wciąż mogłabym wspominać te śmieszne historie z butami, ubraniami, przemeblowaniami. Majuszka dotrzymywała nam towarzystwa i pozwoliła się nam nagadać. Zaliczyłyśmy nawet wizytę u chirurga! Brak zdjęć, bo nie miałam do tego głowy. Musiałam otwierać te wszystkie szufladki wspomnień, a przy okazji uświadomiłam sobie, że już tak długo znam Poślubionego! Wtorek znakomity. Do zapamiętania i zanotowania. Majuszka wykończona zasnęła zaraz po kolacji, a ja też chyba zaraz zamknę oczy do rana. :) 

Pozdrawiam,
Katjuszka