29 lipca 2014

O moim centrum dowodzenia

Spędzam przy nim prawie każdy wieczór. Czasami krócej, czasami dłużej. Tutaj najlepiej mi się pracuje i tworzy. Tutaj najlepiej planuje się wydatki i wszystkie domowe sprawy. Co ugotować. Co posprzątać. Co kupić. Co załatwić. A kiedy już wszystko zaplanowane, wpisane, ustalone, zdjęcia wgrane, to całkiem przyjemnie nic nie robić i popatrzeć przez okno. Pięć minut. Dla relaksu. A pięć minut dla mamy to jak godzina. Mój kąt. Moje centrum dowodzenia. Centrum w mini sypialni. Lubię to miejsce prawie tak jak szafę Mai. Może to dlatego, że w domu rodzinnym większość czynności wymagających biurka wykonywałam przy kuchennym stole. Co w sumie też było bardzo przyjemne. 



Nie zawsze panuje tutaj taki porządek. Często z każdej strony leżą paragony, których jeszcze nie wpisałam do wydatków. Tak samo jak listy zakupów, papierek po czekoladzie, czy pusty talerz. Chyba każdy wie, że przy komputerze je się najlepiej. Jednak mimo wszystko nie potrafię się skupić jak jest chaos. W czystej przestrzeni lepiej się żyje. A na pewno przyjemniej. 


Jeśli coś schowam po prostu o tym nie pamiętam. Dlatego dwa notatniki, w których codziennie piszę są na widoku. Całkiem miły to widok, ponieważ oba są bardzo ładne. W listy to mój codziennik dobrych chwil. Może głupie. Codziennie zapisuję minimum jedną dobrą rzecz, która mi się przytrafiła. Chyba dochodzę do perfekcji z cieszenia się byle czym, bo kropek na jeden dzień coraz częściej zdarza się nie kilka, a kilkanaście. Notatnik złoty to mój prezent dla Mai. Tworzony od jej piątego tygodnia w brzuchu. Mniej i bardziej regularnie. Chcę bardziej bo ostatnio go zaniedbałam. 

Teodor na szczęście, to prezent od Siostry Poślubionego. On naprawdę przynosi szczęście. Razem z nim przeszłam całe studia bez poprawki, a nawet udało się mieć stypendium. Zniszczony przez ciężkie, prawie dwuletnie życie w torebce. Poobijany. Popękany. Teraz odpoczywa w pudełku. Na emeryturze przynosi szczęście w naszych czterech kątach. A do ozdobnych taśm klejących mam słabość. Używam tylko jednej, ale jak tylko jakąś zobaczę chcę, żeby była moja. Z bólem dla portfela przeważnie przynoszę ją do domu. 

Na koniec najważniejsze. Centrum dowodzenia to planowanie. Mnóstwo potrzebnych rzeczy. Te do planowania jak i inne trzymam w szufladzie. Jest kalkulator. Zakreślacze. Długopisy. Dziurkacz. Zszywacz. Kable. Ładowraki. Drugi obiektyw. I najważniejsze trzy zeszyty. Zeszyt wydatków. Bazgroszyt. Kalendarz. Pamiętniki wszystkiego co trzeba zrobić i na czym w przyszłym miesiącu zaoszczędzić. 

Ciekawa jestem czy Wy macie swoje miejsca dowodzenia. Jakie macie sposoby na zarządzanie tą niezwykle skomplikowaną instytucją, która domem i rodziną się nazywa. Podzielcie się. Wciąż szukam rozwiązania idealnego. 

Pozdrawiam
Katjuszka




48 komentarzy :

  1. Podziw! Tylko to słowo przychodzi mi do głowy, patrząc na zdjęcia. Ja nie jestem w stanie przy mojej półrocznej Polci czasem ani jednego miejsca w domu ogarnąć. Cieszę się, kiedy mam skrawek stołu na postawienie kubka z herbatą ;) Jak Ty to robisz?
    ...i jeszcze ta organizacja. Jestem lekko przybita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykorzystuję czas, kiedy Majuszka śpi. U nas w domu panuje taki porządek na pierwszy rzut oka. W szafkach, komodach - katastrofa. Ale mam postanowienie poprawy. Jutro zaczynam od łazienki. : )

      Usuń
    2. No właśnie! Zeszyt z wydatkami, przepisywanie paragonów?! Ogarniać da się z grubsza na bieżąco, ale takie regularne planowanie....I jeszcze ten pamiętnik dla Mai...Dobrze, że moja Ninutka jeszcze nie czyta, bo mogłaby pozazdrościć Majuszcze mamy. Też jestem przybita, nawet nie lekko;)

      Dominika&Nina

      Usuń
    3. To nic wielkiego. Uwierzcie. Paragony przepisuję raz w tygodniu. Zbieram wszystkie w portfelu, jednego dnia biorę te od Poślubionego i wpisuję do zeszytu wszystkie wydane pieniądze. Regularne planowanie? Nie zawsze. Jednak kiedy masz wszystko zaplanowane zrobię więcej i jestem bardziej zorganizowana. Jeśli nie zaplanuję sobie dnia przelatuje on między palcami. Pamiętnik to zwykle jedno dwa zdanie. Napisanie zajmuje mi dwie minuty. Na pewno każda z mam je znajdzie. Nie jestem nadczłowiekiem. Jestem zwykła mamą, zmęczoną na koniec dnia, wkurzającą się czasem na Maję, czasem mającą wszystkiego dosyć, ale takie małe rzeczy jak dobrze zaplanowany dzień, porządek czy pyszny obiad sprawiają, że czuję się mamą i żoną idealną, a wtedy mniej się wkurzam na dziecko i męża. : )

      Usuń
    4. Też kiedyś spisywałam paragony, ale do komputera i potem sam zliczał.
      O ile dobrze pamiętam robiłam tak przez 2, albo 3 miesiące. Chcieliśmy mieć tylko taki podgląd ile wydajemy na miesiąc.
      Podziwiam, że tak notujesz cały czas :) Jednak trochę czasu to zajmuję :/

      Usuń
  2. fajne miejsce, słoneczne i optymistyczne

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie wpisy! Zaraz po tych o gotowaniu. :)
    Następny poproszę o tym jak planujesz wydatki. :) Ja jestem w tym bardzo kiepska i nie potrafię oszczędzać. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie potrafię oszczędzać! Ale teraz przynajmniej wiem ile wydaję. Niestety. : )

      Usuń
    2. Kasieńko, a ja się upomnę o wpis dotyczący układania włosów :-). Tak pięknie to robisz :-)! I pamiętam, że rozważałaś takiego posta, więc byłoby naprawdę super, gdyby udało się go zrobić. My, właścicielki długich włosów zwykle spiętych po prostu w kucyk, byłybyśmy bardzo wdzięczne :-)! Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    3. Wczoraj nawet o tym myślałam, tylko, że ostatnio wciąż chodzę w tak samo ułożonych włosach bo nic mi się więcej robić nie chce. : )

      Usuń
  4. Prowadzisz zeszyt wydatków? Ułatwia Ci to życie?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życia może mi to nie ułatwia, ale wiem gdzie się podziały wszystkie ciężko przez nas zarobione pieniądze. : )

      Usuń
    2. Mój Mąż za każdym razem próbuje wybić mi to z głowy. Lepiej nie wiedzieć;)

      Usuń
  5. A ze śpi 3 razy dziennie;)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa razy, plus noc. A w nocy każdy śpi. : )

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem:) jaka organizacja. Piękny kącik a do tego te zeszyty,planowanie wydatków itp... Zazdroszczę nigdy nie miałam głowy do takich spraw, a wyobrażam sobie jak to ułatwia funkcjonowanie :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ułatwia bardzo. I nie zajmuje dużo czasu. : )

      Usuń
  7. Bardzo chcialabym miec takie centrum dowodzenia, zeszyty kalendarze i duzo samozaparcia zeby je uzupelniac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już zakładaj a ja Ci będę codziennie przypominała. : )

      Usuń
  8. Kasiu! Napisz proszę coś więcej o zeszycie wydatków, jak go prowadzisz i wszystko co w tym temacie :) Bardzo mi się to przyda bo muszę również to wdrożyć, żeby panować nad sobą i pieniędzmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas szukam systemu idealnego. Małymi kroczkami zbliżam się do niego. Jeśli będę z niego w stu procentach zadowolona na pewno się Wami z nim podzielę.

      Aktualnie wygląda to tak, że na początku miesiące wpisuję nasze dochody od których odejmuję koszty stałe jak czynsz za mieszkanie, żłobek itd. Pozostaje kwota do wydania. Z tej kwoty odejmuję ile chciałabym zaoszczędzić. Reszta zostaje "na życie". Wpisując wydany każdy grosz mam pojęcie co się dzieje z pieniędzy. Mam świadomość, że dwa złote, złotówka i tylko pięć złotych na koniec miesiąca tworzy ogromną kwotę, którą wydaliśmy. A przecież musimy zbierać na nasze gniazdo. Własne. Którego cena w Warszawie jest ogromna. : )

      Usuń
    2. Kupujecie za gotówkę? Wow! ;) myśle, ze starczy wam :))

      Usuń
    3. Nie za gotówkę. : )

      Usuń
  9. Moje planowanie ogranicza się do jednego kalendarza. Podobnie jak u Ciebie - masa zakreślaczy i innych takich, uwielbiam to. Ale to co mnie zainteresowało to zeszyt wydatków - może jakiś osobny post? Przydałaby mi się taka inspiracja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podoba Twoje centrum dowodzenia. Marzy mi się własny kawałek biurka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biurko meblem niezbędnym dla blogującej mamy : )

      Usuń
  11. Super i baaardzo motywujące!! Uwielbiam takie posty :DD
    Wczoraj przyszła wypłata, więc od dziś też będę zapisywać nasze wydatki! Dziękuję Kochana za inspirację!!
    My niestety mieszkamy w kawalerce i sprzątać gdy mała M. śpi, jest raczej niemożliwe ale kiedyś przyjdzie czas na coś większego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę odkurzać jeśli jestem sama z Mają. Krzyk i płacz. Odkurzam jeśli Maja jest z Poślubionym, albo wkładam ją do nosidła i odkurzamy razem, ale po takim odkurzaniu nie mam na nic siły. Daj za miesiąc znać czy wszystko skrupulatnie wpisywałaś. : )

      Usuń
  12. A gdzie kupiłaś pamiętnik dla Mai i zeszyt na dobre rzeczy? Bo są cudne :) ja też mam centrum ale rozsiane po całym mieszkanu hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętnik kupiłam w Empiku, a zeszyt w listki na dobre rzeczy w Tesco. Moje centrum też czasem przenosi się na resztę mieszkania. : )

      Usuń
  13. Podoba mi się ten pamiętnik dla Mai. JA wpadłam na pomysł i założyłam mojej córce maila. Wysyłam jej regularnie maile i zdjęcia, opowiadam co robiłyśmy. Kiedyś też zostanie jej pamiątka. Na któreś naste urodziny podaruję jej adres i hasło do maila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysl, ale jednak wole takie rzeczy zapisane na kartce, tak mniej nowoczesnie ;)

      Usuń
  14. Od jak dawna Kasiu prowadzisz raport z wydatków? I czy widzisz jakieś efekty? Już dawno o tym myślałam, jednak póki co wszystko obliczam w głowie, przez co zwykle kończymy na debecie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd jesteśmy małżeństwem. Kiedyś mniej się przykładałam teraz bardziej bo marzy mi się nasze osobiste gniazdo. .Efekty niestety widzę. Wydajemy za dużo pieniędzy! : )

      Usuń
    2. właśnie o to mi chodziło, czy dzięki temu wydajecie mniej;) a co do gniazdka w W-wie, to jak tylko będzie kolejna edycja Bitwy o dom, musicie się koniecznie zgłosić, z Twoim wyczuciem stylu na pewno wygracie!

      Usuń
  15. WoW. Zeszyt z wydatkami zrobił na mnie wrażenie. Zapisujesz tak dosłownie wszystko czy tylko "grubsze" wydatki? U mnie centrum jeszcze brak, na razie praca przy "zwykłym" stole musi wystarczyć. Ale marzę... może kiedyś... :) Pozdrawiam, Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko. Bo właśnie te drobne rzeczy najwięcej nas kosztują na koniec miesiąca. : )

      Usuń
  16. hej, takie pytanie z innej beczki trochę, Maja chodzi do żłobka?czy ją jakoś przygotowywałaś do tego? było ciężko? moja Kasia idzie od września, ma teraz 15 miesięcy..i strasznie się boję
    co do zorganizowanej mamy (podziw!), u mnie niby jest ok, ale wystarczy, że jeden punkt pójdzie nie tak i się całkowicie rozbijam,np. Kasi nie smakowały moje canneloni..i cały plan "w mordę strzelił"

    OdpowiedzUsuń
  17. Warto mieć ładne miłe miejsce z biurkiem czy stołem w domu bo wtedy się chce nawet te mniej miłe rzeczy robić (jak paragony) i te miłe (jak pamiętnik dla córki) wymagające dużej częstotliwości :) U mnie biurko brzydkie bo stare ale nowe kupię dopiero jak się przeprowadzimy do nowego, docelowego mieszkania. Czyli za 2-3 lata :) Zleci szybko. Ale chciałoby się już ;)
    Kasiu napisz proszę jak to robisz że masz taką smukłą figurę. Kontrolujesz się z jedzeniem? Ćwiczysz? Jeśli jest o czym pisać to jakiś pościk poprosimy!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tez staram sie wszystko miec zaplanowane, jakos wtedy sil mam wiecej i checi do dzialania. Zazwyczaj wstaje o 5, przed domownikami ide biegac, zimny prysznic, sniadanie, sprzatanie i wtedy moge na spokojnie dzieci podrzucic do szkoly albo inne zajecia i isc do pracy, a jak z niej wracam, wiem, ze w domu wszystko posprzatane i wszystko gra, wiec pozostaje zrobic jedzonko i odpoczywac :) i tak aktywnie kazdego dnia. Organizacja to moje II imie, wiec wcale nie dziwi mnie ten wpis bo ja tez inaczej zyc nie umiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Biurka niestety nie mam, ale planowanie w kuchni i przy stole w salonie mi wystarcza. Ślicznie to u Ciebie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej! Podziwiam i zazdroszcze :) Mi to we wszystkich tych sprawach brak samozaparciaa jak juz to wiekszosc konczy sie slomianym zapalem :( Szkoda ze czasu teraz multun a zdaje sie jakby go ciagl bylo brak...

    OdpowiedzUsuń
  21. Katjuszko,tak uwielbiam Cię czytać...po każdym "nowym" chce mi się,chce mi się wszystko zmienić,znaleźć czas na nowe inspiracje,dokonać jakiś fajnych zmian. Smutno mi ponieważ mój synek skończy niedługo 3 latka,a ja nie mam go czym zaskoczyć,nie mam pamiętnika,nie wysyłam do niego maili,ani nie prowadzę żadnych zapisków :( chcę to zmienić myślę tylko jak,a raczej od czego zacząć. Dziękuję Ci,że jesteś.
    Pozdrawiam
    Kasia mama Kubusia ;)

    OdpowiedzUsuń