14 lutego 2015

o scenach z życia / 21


Walentynki. W towarzystwie Poślubionego to już ósme. Z Majuszką drugie. Bądź trzecie. Bo przecież trzy lata temu już z nami była. W brzuchu kręciła piruety. A dzisiaj... dzisiaj zjadła z nami śniadanie. Rano pachniało omletem i świeżym pieczywem przyniesionym przez Poślubionego. Robiąc ten omlet pomyślałam, że tak właśnie powinny pachnięć poranki. Majuszka włączyła radio i siedliśmy do stołu. Herbata z nowego kubka, walentynkowego prezentu od Poślubionego. A na kubku mama Muminka. Kubek idealnie pasujący do mnie. Bo ja jestem taką muminkową mamą. Był plan na popołudnie. Obiad na mieście. Plan zmienił się bardzo szybko. Będą zakupy u Szweda i szwedzki obiad. Poślubiony nie musiał długo namawiać. Na wypad do Ikei ja zawsze będę chętna. Zaliczyliśmy obiad i wyszliśmy z rzeczami, których w ogóle nie planowaliśmy kupić. Majuszkowa 'Lala' na Walentynki dostała łóżko, a Maja fotel. A oprócz fotelu kalejdoskop i muminkową zastawę. Bo czternasty luty to doskonały dzień, żeby sprawiać sobie przyjemność, a ten kalejdoskop największą radość sprawił chyba mnie samej. Zawsze o nim marzyłam! Jak Walentynki to też kwiaty. Już trzeci rok podwójne. Dla mnie róże. Dla Mai tulipany. Majuszka już śpi. Z Poślubionym pewnie obejrzymy jakiś film. A teraz się uśmiech. Bo bardzo udane te nasze Walentynki. 


Pozdrawiam
Katjuszka


26 komentarzy :

  1. Może nie w temacie, ale czyżby Maja nie nosiła już pieluszki? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy wiesz Katjuszko, że i u nas leśno- liskowe motywy rządzą? Powiedz kochana, skąd ta piękna poducha (to poducha?) z ostatniego zdjęcia? Cudna zdjęcia Majuszki z kalejdoskopem. Nasze walentynki podobne, choć Tata do 13 na szkoleniu. No i ikei nie było, szkoda ;) Dzień minął spokojnie i rodzinnie, razem sprzątaliśmy, wstawialiśmy kwiaty do wazonu, robiliśmy budyń z wiśniami. Teraz Młody pochrapuje, ja wybieram film, M. organizuje drinki. Miłego wieczoru dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele rzeczy nas łączy! A poducha z Tigera, ale już niestety chyba niedostępna. :(

      Usuń
    2. A co to Tiger? Wiele, oj wiele, ostatnio czytałam o niemowlęcym pokoju Majuszki i tym teraz, i po prostu miałam wrażenie, że to ja to napisałam! U nas też w tym pokoju największy porządek, największy w małej szafie (zwłaszcza gdy był mniejszy, teraz jest jak tajfun i czasem odpuszczam), też uwielbiam to miejsce. Założenia takie same: biel na ścianach i meblach, kolor w zabawkach. A i dywanik ten sam co Wasz (choć ostatnio myślę o zmianie). I łóżko, tylko u nas czarne ;) Ikeowską lalę też mamy taką jak Wy, tylko u nas Mulatek mieszka. Regał podobnie zagospodarowany, ten dostęp do książeczek najważniejszy :) Sowy i u nas mieszkają, wszak to nasz rodzinny ptak (tak na nazwisko mają Miesiowi pradziadkowie) i jak Ty uwielbiam sama coś wymodzić/ uszyć do Miesiowego pokoju. Mogłabym te podobieństwa dalej wyliczać ;)

      Usuń
    3. Tiger to taki sklep z różnymi rzeczami do domu po bardzo atrakcyjnej cenie. Z podobieństwami do Was mam tak samo! I jak tylko pierwsze raz do Was weszłam od razu to zauważyłam. : )

      Usuń
    4. Haha, ja to samo. Chyba nigdy jeszcze po wejściu na czyjś blog nie odpaliłam skrzynki e-mail by słać maila. A z Tobą tak było. Kilka dni zaglądania i musiałam napisać. Swój Człowiek- myślałam i myślę tak do dziś :) Żałuję tylko, że tak późno Was znalazłam, ale w sierpniu, nad morzem, nadrobiłam sobie na plaży wszystkie zaległe posty :)

      ps. a ten tiger to stacjonarnie? I pewnie tylko w W-wie?

      Usuń
  3. To taki przyjemny dzień... :) aż miło

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas dzień pełen wrażeń :) Nadia zamieniła się w Amorka i strzelala do nas z łuku strzałami wypełnionymi miłością ;) zajrzyj do mnie koniecznie ;)

    Kusisz tym wypadem do Ikei a Mąż bardzo Cie musi kochać skoro zabiera Cię w tym dniu w ulubione miejsce ;) czy ktoś nie kocha Ikei? ;)

    Pozdrawiam. Maminka ;)

    Ps. Zabawne ale co wieczór przed zaśnięciem zaglądam tutaj z nadzieją ze może coś nowego się pojawiło :) nawet nie wiesz jaki mam uśmiech na twarzy :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny Wasz Amorek!

      Jak mi miło, że tak często nas odwiedzasz!

      Usuń
  5. Zdecydowanie te walentynki należały do nas były niesamowite jedyne ....... fajny macie ten kantorek !

    OdpowiedzUsuń
  6. Super fotki :) Zdradź proszę skąd poducha z liskami, bo mam fioła ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Superowe Walentynki:)
    Ana

    OdpowiedzUsuń
  8. KOCHANA A JAK ROBISZ OMLET DLA MAI?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie w kolejnym wpisie z cyklu Do brzucha Malucha : )

      Usuń
  9. Oh! Luneta z kalejdoskopem! Miałam taką jako dziecko i ja uwielbiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie miałam i zawsze marzyłam! :)

      Usuń
  10. Czy to fotel Pöang w wersji mini?? Tez się nam podobal :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasz kalejdoskop niestety był niewypałem :( gdzie kupiłaś Mai rajstopki w kropki? Są cudne
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. O tym fotelu też myslaalm, ale Tosia chyba jest już za duża :)
    Pieknie, jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  13. u nas byly smutne, a tyle bylo planów..
    umarl pradziadziu Emilki wiec nie umielismy juz swiętowac:(

    OdpowiedzUsuń