4 grudnia 2013

6.20. Budzi mnie lalala, grrrr, eeee i drapanie o poduszkę. Zapalam lampkę. Wstaję. Najpiękniejszy uśmiech świata! Biorę Majuszkę do łóżka. Przytulańce. Łaskotki. Maja dotyka mnie po buzi - jak ja to uwielbiam! 6.35. Chyba trzeba wstawać. Poślubiony w kuchni szykuje dla mnie śniadanie. Buzi na dzień dobry. Rozmowy, z tych głupich jak to rano. Buzi na pożegnanie. Zostajemy same. To będzie dobry dzień. Majuszka po śniadaniu. Bawimy się. Ja uśmiechnięta - ona jeszcze bardziej. Trze oczy. Śpi. Czas dla mnie. Herbata o smaku mandarynki, kanapki od Poślubionego, serial. Drugi serial. Jeszcze śpi? Maluję się. Ubieram. Słyszę lalala, grrr, eee i drapanie o poduszkę. Widzę najpiękniejszy uśmiech świata. Ubieramy się. Drugie śniadanie. IKEA. Zachwycona wszystkim. Ile w niej radości! Wracamy do domu. Śpi. Rozbieram. Przekładam do łóżeczka. Śpi. Cudowny widok. Rozpakowuję torby. Sprzątam. Podgrzewam obiad. Wypijam kolejną mandarynkową herbatę. Zapalam świeczki. Słyszę lalala, grrr, eee i drapanie o poduszkę. Jemy obiad. Dużo obiadu. Bawimy się. 16.00. Majuszka śpi. Ja przeglądam zdjęcia. Słucham M. Buble - Christmast (Nina dziękuję za przypomnienie!). Poślubiony zaraz wraca. A ja myślę, że nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego scenariusza. 



Ps. Poślubionemu podoba się mój uśmiech więc już innym nie musi. :)

Pozdrawiam
Katjuszka




3 grudnia 2013




Czeszki kupione. Początek grudnia obfituje w same poważne wydarzenia. Sobota. Pierwszy dzień pracy, po prawie rocznej przerwie! Myślę pozytywnie. Majuszka będzie z Poślubionym. Cieszę się. Chociaż dzisiaj uroniłam parę łez, na myśl, że jak to Majuszka, moja mała Majuszka będzie tylko godzin beze mne? Stracę tyle uśmiechów, tyle okazji do przytulenia? Na szczęście, póki co grudzień to tylko soboty. Niestety całe soboty od 8.30 do 19. Od stycznia do maja dwa dni w tych samych godzinach. A później zobaczymy. Nie chcę myśleć o minusach. Dlatego skupiam się tylko na tym co pozytywnego może przynieść ta zmiana. Swoją pracę bardzo lubię więc jest mi troszkę łatwiej. W tym momencie najgorszy jest dla mnie fakt, iż będę musiała Majuszkę zostawić z kimś obcym. Poszukiwania niani mało owoce. Ale tutaj też będzie dobrze. No bo dobrze przecież musi być. Trudny moment. Z jednej strony radość, z drugiej wielki smutek. 

Nie mniej jednak jestem podekscytowana tą sobotą. To, że Poślubiony da sobie  doskonale radę nie wątpię, gorzej ze mną. Ciekawa jestem ile smsów wyślę i ile rozmów wykonam. ;)

Ps Proszę dodajcie mi otuchy i napiszcie jak to u Was było. :) 

Pozdrawiam,
Katjuszka


2 grudnia 2013

EDIT: Magister na piątkę. Nie sądziłam, że będzie to tak przyjemny moment w moim życiu. Dużo miłych słów. Dziękuję za trzymanie kciuków!

Jutro ważny dzień. Obrona. Trzymajcie kciuki. :)


Pozdrawiam,
Katjuszka

1 grudnia 2013

Doskonale pamiętam zeszłoroczne pierniczenie. Parocentymetrowa Majuszuka w brzuchu i Poślubiony, który zabraniał próbować surowego ciasta. Wtedy tak bardzo chciałam, żeby było już za rok. A ten rok bardzo szybko minął. Od tygodnia planowaliśmy, że dzisiaj pierwszy etap pierniczenia. Próbowałam surowe ciasto bez gróźb Poślubionego. Majuszka nie garnęła się do roboty. Przespała całą produkcję, żeby obudzić się na sam koniec. Dobra zabawa jednak ją nie ominęła. Tańce przy świątecznych piosenkach. Ile śmiechu! Za tydzień dekorowanie. Pierwszy raz tak bardzo czekam na Święta. A Wy kiedy będziecie pierniczyć? :)


Pozdrawiam,
Katjuszka

29 listopada 2013

Majuszkowe miny. W ramach SAMOSIOWEGO PROJEKTU. Miny z całego życia, tak troszkę niezgodnie z tematem. Ale skoro to nasz ostatni tydzień w tej grupie, zrobię coś inaczej. Od poniedziałku Majuszka wskakuje na wyższy level. Grupa wiekowa 6-12 miesięcy! 


Dokładnie pamiętam, kiedy, w jakich okolicznościach, o jakiej porze dnia były te wszystkie minki. Maja leżąca na czerwonym kocu, pierwszy raz w sukience, przed wizytą wujka P., Maja w kociej czapce - jeden z pierwszych jesiennych spacerów. Maja przykryta kocykiem - kangurowanie na Poślubionym, zaraz po powrocie ze Szpitala. Maja ziewająca - drugi dzień życia. Maja z językiem - odwiedziny Babci Ewy. Maja trąca oczy - pierwszy miesiąc. I tak dalej i tak dalej. Moja najpiękniejsza mozaika. 

Pozdrawiam,
Katjuszka




Za to lubię Warszawę. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Kulturalne popołudnie. W doskonałym towarzystwie. Zawsze po spotkaniu z Wami mam pełno energii. Jak to się dzieje? 



PS Wiecie gdzie byłyśmy? ;)

Pozdrawiam,
Katjuszka