27 stycznia 2014

O kolejnym miesiącu

Dwudziesty siódmy zobowiązuje. Przynajmniej do roku. Majuszkowe osiem miesięcy. Kiedy? Już? Koziołek w prezencie, a nie w prezencie stan podgorączkowy i czerwone gardło. A ja, jak co miesiąc wracam do początku. Czym zasłużyłam, że mamy taki CUD? Dziękuję. 


Pozdrawiam
Katjuszka


26 stycznia 2014

Cuda w koszyku / dziesiąty odcinek Projektu Samosię

Kiedy to minęło? Dopiero zaczynaliśmy! Koszyk. Zabaw z koszykiem w ramach Projektu było kilka, ale w tym tygodniu miał on być tematyczny.W naszym znalazły się przybory kuchenne. Wciąż fascynuje mnie fakt, że dziecko mając do wyboru najlepszą na świecie zabawkę i sprzęt domowy zawsze wybierze to drugie. Mimo kiepskiego humoru ostatnich dni tematyczny koszyk okazał się strzałem w dziesiątkę. Majuszka najbardziej upodobała sobie cedzak. Idealnie sprawdził się w roli gryzaka. Zęby? Mam nadzieję. Ale nie o zębach tutaj. Wiadomo, że dziecko szybko się nudzi, więc gdy cedzak został położony z boku a z ust Majuszki popłynęło, oprócz śliny eeee, z kuchni przenieśliśmy się na koncert. Razem uczyłyśmy się grać na nie byle jakiej perkusji. Wybaczcie żem taka saute. :)  

Melodia na zakończenie Projektu na perkusji zagrana. Dziewczyny! Genialny pomysł. Zachęcający nas - mamy do ruszenia szarymi komórkami. Mobilizuje do spędzenia jeszcze większej ilości czasu z dzieckiem. Gratuluję. Mamy biorące udział w projekcie - dziękuję za pomysły, które na pewno wykorzystam. Dwanaście bardzo twórczych tygodni za mną. Dzięki Wam. :) 

Pozdrawiam
Katjuszka


25 stycznia 2014

O zdjęciu 4/52













Majuszko, mój mały odkrywco, co to za leń złapał Cię pod koniec tygodnia? :) 

Pozdrawiam
Katjuszka

24 stycznia 2014

O złowionych ulubieńcach

Łowy lumpowe uwielbiam. Mimo, że ostatnio są mniej obfite. Po pierwsze brak czasu. Marzy mi się wyjście i przejrzenie wszystkich wieszaków, tak spokojnie, powoli. Aktualnie do sklepu z tanią odzieżą zaglądam zwykle podczas spaceru z Majuszką. Do niedawna córka moja pozwalała mi na półgodzinne polowanie. Teraz dba o budżet domowy. Po piętnastu minutach zaczyna się denerwować. Na początku zawsze szukałam perełek majuszkowych, dopiero później dla siebie. Zmieniłam taktykę. Raz szukam dla siebie, raz dla Majuszki. Kiedy Maja jest łaskawa szukam dla nas obu. Ograniczyła nas też zima. Nie mam serca szukać, kiedy Majuszka ma na sobie to wszystko co niezbędne w chłodne dni. Mimo tego braku czasu zdarza się upolować coś wyjątkowego. Radość wtedy przeogromna. Najwięcej perełek wyłowiłam będąc jeszcze w ciąży. Oj, nie ominęłam wtedy żadnej nowej dostawy. Teraz dostaw nie lubię. Bawią mnie kobiety walczące o każdy wieszak. Przepychające się i wyrywające sobie z rąk wszystko. To co, że rozmiar nie ten. Może jakoś się wcisną. Obserwowanie tych walk jest całkiem zabawne. Jeśli się nudzicie polecam! Jednak nie o tym chciałam pisać. Dzisiaj chciałam Wam pokazać moich ulubieńców wyłowionych pośród sporej ilości używanej odzieży. To ulubieńcy, którzy towarzyszą mi już od dłuższego czasu. Ulubieńcy, którzy pewnie przez długi czas nimi pozostaną.


Pozdrawiam
Katjuszka

21 stycznia 2014

O scenach z życia / 2

Wtorek. Rozpoczęłam pracowicie, zmniejszeniem do połowy wieży ubrań do wyprasowania.  Przy okazji nadrobiłam serialowe zaległości. Perfekcyjna byłaby ze mnie dumna. Ja jestem. Gdyby nie konieczność odwiedzin poczty pewnie w ogóle nie ruszałybyśmy się z domu. Brrrr. Zimno. Noc i policzki czerwone. Poczta. Numerek 113. Czekamy. Zawsze trafiam na te pory, kiedy emeryci chcą płacić rachunki. Majuszka niezadowolona. Dziękuję Majuszko! Pani z okienka zaprosiła nas bez kolejki. Prezenty dla Dziadków, Babci, Pradziadków i Prababci wysłane. Zakupy. I znowu emeryci! W kolejce już nie było tak łatwo. Musiałyśmy odczekać swoje. Dzwonek do drzwi. Goście. Jak ja uwielbiam ten czas z Wami! Kolejny dzień przeleciał. Tak szybko. Złoszczę się. Wiosny chcę. Jutro Mama przyjeżdża. Cieszę jak dziecko. 


Pozdrawiam
Katjuszka

19 stycznia 2014

O wieży / dziewiąty odcinek Samosiowego Projektu

W tym tygodniu nie miałam problemu z pomysłem na dziewiąty odcinek Samosiowego Projektu. Ograniczyła mnie tylko ilość pustych opakowań. Bo nasza wieża do zburzenia właśnie z pustych opakować jest zrobiona. Recykling. Ekologicznie. Prosto. Szybko. A dla Majuszki frajda. Ponieważ uzbierałam tylko trzy opakowania. Nie, nie, jemy więcej! Problem tylko w tym, że zapominałam i do kosza wrzucałam. Tak więc ponieważ posiadam aktualnie tylko trzy zużyte opakowania nasza wieża składa się z dodatkowych elementów. Sami możecie wybierać jakich. Ja wykorzystałam ulubioną puszkę Mai. Ile jest huku podczas jej burzenia! Po chwili zabawy zrezygnowałam z pokrywki. Uszy bolały. Pudełka ozdobione są taśmą klejącą i papierem samoprzylepnym. Tutaj znowu ograniczać nas może tylko nasza wyobraźnia. Zrobienie zdjęcie podczas zabawy i burzenia okazało się arcytrudne. Ba! Niewykonalne. A ponieważ lubię zdjęcia ładne, ich ilość jest niestety ograniczona. Ale uwierzcie, zabawa była bardzo udana! Sam widok wieży zainteresował Majuszkę. Podczołgała się jak komandos. Ostatnio uwielbia to robić! A kiedy już dotarła do celu bach. I tak w kółko. :) 


Nasza wieża jest najlepsza. Rzecz oczywista. Ale skoro już mowa o wieżach, jest jeszcze jedna, którą bardzo lubimy. Ja. Majuszka. Tata. Wieża MULA. Kupiona w IKEI. To nie taka zwykła wieża. Pomocna jest również podczas kąpieli. Chociaż jeszcze z tej opcji nie korzystaliśmy. I z pewnością przyda się też latem, kiedy Majuszka będzie piekła babki z ciasta. A tak swoją drogą nie mogę doczekać się lata! :) 



Pozdrawiam
Katjuszka