Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samo się. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samo się. Pokaż wszystkie posty

26 stycznia 2014

Cuda w koszyku / dziesiąty odcinek Projektu Samosię

Kiedy to minęło? Dopiero zaczynaliśmy! Koszyk. Zabaw z koszykiem w ramach Projektu było kilka, ale w tym tygodniu miał on być tematyczny.W naszym znalazły się przybory kuchenne. Wciąż fascynuje mnie fakt, że dziecko mając do wyboru najlepszą na świecie zabawkę i sprzęt domowy zawsze wybierze to drugie. Mimo kiepskiego humoru ostatnich dni tematyczny koszyk okazał się strzałem w dziesiątkę. Majuszka najbardziej upodobała sobie cedzak. Idealnie sprawdził się w roli gryzaka. Zęby? Mam nadzieję. Ale nie o zębach tutaj. Wiadomo, że dziecko szybko się nudzi, więc gdy cedzak został położony z boku a z ust Majuszki popłynęło, oprócz śliny eeee, z kuchni przenieśliśmy się na koncert. Razem uczyłyśmy się grać na nie byle jakiej perkusji. Wybaczcie żem taka saute. :)  

Melodia na zakończenie Projektu na perkusji zagrana. Dziewczyny! Genialny pomysł. Zachęcający nas - mamy do ruszenia szarymi komórkami. Mobilizuje do spędzenia jeszcze większej ilości czasu z dzieckiem. Gratuluję. Mamy biorące udział w projekcie - dziękuję za pomysły, które na pewno wykorzystam. Dwanaście bardzo twórczych tygodni za mną. Dzięki Wam. :) 

Pozdrawiam
Katjuszka


19 stycznia 2014

O wieży / dziewiąty odcinek Samosiowego Projektu

W tym tygodniu nie miałam problemu z pomysłem na dziewiąty odcinek Samosiowego Projektu. Ograniczyła mnie tylko ilość pustych opakowań. Bo nasza wieża do zburzenia właśnie z pustych opakować jest zrobiona. Recykling. Ekologicznie. Prosto. Szybko. A dla Majuszki frajda. Ponieważ uzbierałam tylko trzy opakowania. Nie, nie, jemy więcej! Problem tylko w tym, że zapominałam i do kosza wrzucałam. Tak więc ponieważ posiadam aktualnie tylko trzy zużyte opakowania nasza wieża składa się z dodatkowych elementów. Sami możecie wybierać jakich. Ja wykorzystałam ulubioną puszkę Mai. Ile jest huku podczas jej burzenia! Po chwili zabawy zrezygnowałam z pokrywki. Uszy bolały. Pudełka ozdobione są taśmą klejącą i papierem samoprzylepnym. Tutaj znowu ograniczać nas może tylko nasza wyobraźnia. Zrobienie zdjęcie podczas zabawy i burzenia okazało się arcytrudne. Ba! Niewykonalne. A ponieważ lubię zdjęcia ładne, ich ilość jest niestety ograniczona. Ale uwierzcie, zabawa była bardzo udana! Sam widok wieży zainteresował Majuszkę. Podczołgała się jak komandos. Ostatnio uwielbia to robić! A kiedy już dotarła do celu bach. I tak w kółko. :) 


Nasza wieża jest najlepsza. Rzecz oczywista. Ale skoro już mowa o wieżach, jest jeszcze jedna, którą bardzo lubimy. Ja. Majuszka. Tata. Wieża MULA. Kupiona w IKEI. To nie taka zwykła wieża. Pomocna jest również podczas kąpieli. Chociaż jeszcze z tej opcji nie korzystaliśmy. I z pewnością przyda się też latem, kiedy Majuszka będzie piekła babki z ciasta. A tak swoją drogą nie mogę doczekać się lata! :) 



Pozdrawiam
Katjuszka


12 stycznia 2014

O ósmym odcinku projektu samo się


W tym tygodniu nastąpiła pewna mini rewolucja. Zmiana perspektywy. Majuszka sama wie co będzie smakowało najlepiej. Nie ja wybierałam zabawki do zabawy bo przecież skąd  mam wiedzieć o tym na co akurat ma ochota moja Dziewuszka. Kosz stał się własnością Majuszki. Oj prawdą jest, że to co najprostsze jest najlepsze. Czy siedząc, czy leżąc ciągnie moją córę do niego. Siedząc przy koszyku zapomina o świecie. Z kolei pozycja brzuszkowa motywuje do poruszania się do przodu. Kiedy już się do niego dostanie dokładnie bada go z zewnątrz. Po oględzinach gotowa jest na łowy. A co najbardziej smakuje? Zobaczcie. :) 



Zmieniałyśmy też perspektywę w inny sposób. W tym tygodniu dużo się tuliłyśmy. Razem się malowałyśmy, zrobiłyśmy dwa obiady i jedną sałatkę, a nawet poodkurzałyśmy. Majuszce doskonale odpowiada oglądanie świata z tej perspektywy. :)


Pozdrawiam
Katjuszka






5 stycznia 2014

O tęczowej piłce czyli siódma część projektu Samo Się

Wstyd! Relacja z szóstej części Projektu, z powodów wyjazdowych niestety nie pojawiła się tutaj. Podobnie byłoby z częścią siódmą, ale powodu dlaczego to już nie tak łatwo znaleźć. Lenistwo jakieś mnie dopadło i brak pomysłów. Jednak udało się! Są już i pomysły i fotorelacja. Banalnie, ale przecież o to chodzi, żeby była jak najprościej. Cztery w jednym, albo cztery z jednego. Cztery zabawy z jednego przedmiotu. A wymyślać można i można. 

Przedstawiam naszą ulubioną piłkę i cztery SAMOSIOWE zabawy z nią w roli głównej:


Uchwycić moment zabawy było niezwykle trudno. Majuszka, kiedy tylko widzi aparat uśmiecha się i nic więcej ją nie obchodzi!

1. Majuszka gdzie jest tęczowa piłka? 


Tłumaczyć chyba nie trzeba. Tocząca się wersja akuku. Koszyk/pudełko/pieluszka albo po prostu plecy za którymi można schować piłkę. Maja tego typu zabawy uwielbia, więc to nasz numer jeden. 


2. Majuszka złapiesz tęczową piłeczkę? 


Zabawę tą można połączyć z poprzednią. Chociaż zaczęłyśmy inaczej. Tęczowa piłeczka położona na koszyku od razu zwróciła zainteresowanie Majuszki. Wystarczy lekki ruch, a piłka już się toczy. Chęć złapania przeogromna i jaka mobilizacja do zmiany położenia! Jest jeszcze druga opcja, o której wspomniałam. Koszyk z piłką można ułożyć gdziekolwiek. Kiedy spytałam Majuszkę, gdzie jest piłka zaczęła obroty po całym łóżku. 


3. Majuszka uważaj! Piłka się toczy!


No bo czy jest coś lepszego niż złapanie takie piłki? ;)

4. Zobacz co jest w koszyku


Majuszka wprost uwielbia, wyciągać wszystko z pudełek czy koszyków. Więc nie trzeba się głowić jaką frajdę sprawiła Majce ta zabawa. 


Jest coś jeszcze, ale czasu zabrakło. Tworzę piłkę. Rozwijam moje umiejętności krawieckie, ale o tym niestety dopiero w którymś z kolejnych postów. :) 



Pozdrawiam
Katjuszka

8 grudnia 2013

PROJEKT SAMO SIĘ / Tydzień piąty / zgadnij kotku co mam w środku

21.22, a ja dopiero tworzę ten wpis. Brak czasu, brak pomysłów. Za nami drugi etap pierniczenia i to dzięki niemu wpadłam na to czym mogę  zainteresować Majuszkę. Wyciągnęłam puszki na pierniki. Kiedy nasze cukiernicze prace suszyły się, do każdej puszki dałam jedną z ulubionych zabawek Mai. Nie sądziłam, że zabawa tak przypadnie jej do gustu! Kiedy tylko przygotowywałam się już była zainteresowana co się dzieje, a kiedy puszki stały się w jej posiadaniu przepadła na jakiś czas. Majszce udało wyciągnąć się wszystkie przygotowane atrakcje. To, że puszki są okrągłe sprawiało, że wciąż uciekały motywując do zmiany pozycji ciała. Do tego te dźwięki i kolory. Pomysł banalny do wykonania, a same zobaczycie ile frajdy nie tylko Maleństwu, ale też mamie. :)




Jest jeszcze druga opcja, jeśli akurat nie posiadamy żadnych puszek ani pudełek. Papier / gazeta! Wystarczy owinąć przedmiot, a frajda z rozpakowywania zapewniona. Osobiście sprawdziłam 6 grudnia. :) 


Pozdrawiam,
Katjuszka