20 grudnia 2013

O tym co za nami

Za nami cudowne pięć dni. W rodzinnych stronach, w towarzystwie Najbliższych. Wiele spotkań. Wiele pyszności. Wiele śmiechu. Mało zdjęć. Cudowne pięć dni za nami, ale przed nami te dni na które nie mogę się doczekać. Majuszka zafascynowana wszystkim co świeci. Choinką Dziadka, gwiazdkami Babci i domowymi.
 Ile w niej radości! :) 


Pozdrawiam
Katjuszka


13 grudnia 2013

O słonych prezentach

Lubię włączyć sobie rmf Classic. Świąteczne piosenki. Słucham. Lepię. Maluję. Uwielbiam. Jeszcze bardziej lubię obdarowywać. 


ps Jutro praca. W niedzielę uciekamy. Nie będzie nas do piątku. Cudny czas przed nami. :)

Pozdrawiam
Katjuszka

12 grudnia 2013

O czwartku, który zaczął się o 4.50

Słyszę jak przewraca się z boku na bok. Pobudka. Pewnie po 6. Patrzę, a tu 4.50. No nie. Majuszka jeszcze noc! Daję smoczek. Całuję w czółko. Cisza. Ufff. 5.10. Przekręca się z boku na bok. Poślubiony chce Majuszkę do łóżka. Mówi ma. On ma tę moc potrafiącą namówić ją do snu. Pobudka 6.50. Yeah! Śniadanie. Zabawa. Drzemka. Drugie śniadanie. Zabawa przy choince! Jaka zadowolona. Piski i śmiechy. A ja razem z nią piszczę i się śmieję. 11. Czas na spacer. Marudzi, bo ubierać się nie lubi, ale spacer musi być! A jak spacer to zakupy. Lidlowe. Ulubiony Pan Kasjer podarował nam książkę! Wracamy do domu. Chcę położyć Majuszkę, żeby się przebrać. Łapie się łóżeczka. Zobaczcie! Potem obiad. Wspólny. Majuszka pierwszy raz je pomidory. Dzwonek do drzwi. Kurier! Będziemy się tulić! Prawie skaczę z radości. Drzemka. Majuszki. Ogarniam bałagan. Parzę herbatę. Siadam na kanapie. Przykrywam się czerwonym kocem. 2 odcinki Downton Abbey! Po jedzeniu znów śmiechy i drzemka. Wraca Poślubiony. My jemy obiadokolację. Majuszka banana. Atak śmiechu Majuszki. 19.10. Majuszka umyta, najedzona, uczesana, ucałowana śpi. A nic nie zapowiadało, że to będzie taki udany czwartek! :)


Pozdrawiam
Katjuszka

10 grudnia 2013

O dniach podobnych do dzisiejszego

Są czasami takie dni. Wstaję i na nic nie mam siły. Nic mi się nie chce. A właściwie chce, chciałabym spać i spać i poczytać i wylegiwać się i obejrzeć wszystkie filmy, które są do obejrzenia. Dzisiaj tak się dzień zaczął. Majuszka chyba czyta mi w myślach bo odpocząć nie daje. 13.00 Upragniona drzemka. Usiadłam. Nawet nie wiem kiedy mi się oczy zamknęły. Przerażona budzę się o 15.00. Zaglądam i śpi. Ogarniam wszystko i już nie mogę się doczekać kiedy się obudzi. Znowu mam na wszystko siłę. Znowu w głowie tysiąc pomysłów. Są czasami takie dni, że wydaje mi się że jestem złą mamą, nic się Dziewuszce nie podoba. Ja dwoję się i troję. Aż tu w końcu uśmiech i zapominam o wszystkich nieudanych próbach. Są też dni, kiedy chciałabym pobyć sama ze sobą. Żebym mogła sobie pomilczeć, pomyśleć.  Tylko, że kiedy zostaję sama, myślę tylko o tym, żeby Majuszka już była przy mnie. To są te wszystkie dni, których bym nie zamieniła na nic innego. Dni Katjuszki, mamy Majuszki. 


Pozdrawiam
Katjuszka

9 grudnia 2013

Przepis na pierniczki i to nie byle jaki

Przepis przykazywany z pokolenia na pokolenie. Sprawdzony przez Babcię i Mamę Poślubionego, a od kilku lat i przez nas. W tym roku skromnie, bo przeważnie robimy z podwójnej porcji. Przecież takie pierniczki je się tylko raz w roku. Jeden dzień pieczenia, jeden dekorowania. Wczoraj dopadł mnie leń. Pierniczki nie wyglądają tak pięknie jak te z zeszłego roku, ale smakują obłędnie. Dzisiaj wciąż sięgałam po następnego, a przecież mają wystarczyć do Świąt. :)
 W pierniczeniu najbardziej lubię ten zapach, który unosi się w mieszkaniu, a podczas produkcji koniecznie muszą lecieć świąteczne piosenki! 


Pozdrawiam
Katjuszka



8 grudnia 2013

PROJEKT SAMO SIĘ / Tydzień piąty / zgadnij kotku co mam w środku

21.22, a ja dopiero tworzę ten wpis. Brak czasu, brak pomysłów. Za nami drugi etap pierniczenia i to dzięki niemu wpadłam na to czym mogę  zainteresować Majuszkę. Wyciągnęłam puszki na pierniki. Kiedy nasze cukiernicze prace suszyły się, do każdej puszki dałam jedną z ulubionych zabawek Mai. Nie sądziłam, że zabawa tak przypadnie jej do gustu! Kiedy tylko przygotowywałam się już była zainteresowana co się dzieje, a kiedy puszki stały się w jej posiadaniu przepadła na jakiś czas. Majszce udało wyciągnąć się wszystkie przygotowane atrakcje. To, że puszki są okrągłe sprawiało, że wciąż uciekały motywując do zmiany pozycji ciała. Do tego te dźwięki i kolory. Pomysł banalny do wykonania, a same zobaczycie ile frajdy nie tylko Maleństwu, ale też mamie. :)




Jest jeszcze druga opcja, jeśli akurat nie posiadamy żadnych puszek ani pudełek. Papier / gazeta! Wystarczy owinąć przedmiot, a frajda z rozpakowywania zapewniona. Osobiście sprawdziłam 6 grudnia. :) 


Pozdrawiam,
Katjuszka